AKTUALNOŚCI
KOMUNIKATY SFP
POŻEGNANIA
BOX OFFICE
PO GODZINACH
Forum SFP: Więcej o świecie, mniej o rodzinnych traumach
AKTUALNOŚCI
- Gdybyśmy dzisiejsze filmy zapakowali do walizki i otworzyli ją za 50 lat, niczego o dzisiejszej Polsce byśmy się nie dowiedzieli. Zobaczylibyśmy jedynie obraz psychiki samych twórców. Filmowcy robią dziś filmy o sobie, a nie o świecie. Czas skończyć z kinem neurastenicznym i terapeutycznym – mówił Grzegorz Łoszewski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Podczas Forum Stowarzyszenia Filmowców Polskich reprezentanci środowiska filmowego podjęli dyskusję o kryzysie polskiej kinematografii. Obok paraliżu instytucjonalnego i biurokracji, najmocniej wybrzmiał apel prezesa SFP Grzegorza Łoszewskiego o powrót do autentycznego opowiadania o świecie, a nie tylko o własnych traumach. Środowisko zdiagnozowało trudne wyzwania, ale wskazało też konkretne recepty na odbudowę więzi z widzami.


Pustka w kinach i produkcyjny hamulec


Jeszcze dwa lata temu do festiwalu w Gdyni zgłaszano blisko 60 produkcji fabularnych, podczas gdy w tym roku było ich zaledwie 43. Co gorsza, zdaniem Grzegorza Łoszewskiego, nadchodzący rok przyniesie jeszcze gwałtowniejszy spadek, a produkcja kinowa niemal staje – poza projektami realizowanymi bezpośrednio dla platform streamingowych.


Problem tkwi jednak nie tylko w liczbie realizowanych projektów, ale przede wszystkim w odpływie widowni z sal kinowych. Jak zauważył dystrybutor i producent Robert Kijak, po pandemii nastąpiła fundamentalna zmiana nawyków: o ile wcześniej widzowie „chodzili do kina”, o tyle dziś chodzą wyłącznie na konkretne, pojedyncze „filmy-wydarzenia”. W pięciu latach poprzedzających pandemię aż 25 polskich tytułów przekroczyło granicę miliona widzów; w pięciu latach po pandemii takich filmów było już tylko 10. Dystrybutorzy alarmują, że na rynku brakuje polskich produkcji, które widownia po prostu chciałaby oglądać.


Współczesne kino słabo radzi sobie z opisem rzeczywistości


Grzegorz Łoszewski zauważył, że gdy otwieramy walizkę z filmami sprzed pół wieku – tworzonymi w warunkach cenzury i opresji – dostajemy kompletny, pogłębiony, uniwersalny i poruszający obraz ówczesnej Polski oraz kondycji Polaków. Tymczasem ogromna część współczesnych filmów nie dostarcza takich wartościowych treści. Dominują produkcje autoterapeutyczne i neurasteniczne, skupione na zamkniętych, powtarzalnych schematach. - Ile można oglądać filmów o toksycznej rodzinie? Już wiemy, że jest toksyczna. Róbmy inne filmy albo przynajmniej próbujmy – apelował Grzegorz Łoszewski. Jako konstruktywną alternatywę i źródło niezwykłych opowieści prezes SFP wskazał polski reportaż literacki, który dostarcza gotowych, autentycznych historii. Do refleksji Grzegorz Łoszewskiego odniósł się m.in. reżyser Aleksander Pietrzak, podkreślając, że świetnym źródłem tematów są głośne współczesne dyskusje społeczne.


Grzegorz Łoszewski, Robert Kijak, Piotr Czerkawski, Anna Kępińska, Janusz Zaorski, Paweł Maślona

fot. Krzysztof Mystkowski/KFP/SFP


Biurokracja, zamrożone miliony i widmo klientelizmu


Głównym źródłem frustracji twórców i producentów okazuje się obecna sytuacja w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej (PISF). Działania prokuratorskie i paraliż decyzyjny zamroziły sprawność instytucji, stawiając producentów w trudnym położeniu. Robert Kijak i Anna Kępińska zwrócili uwagę na drastyczny wzrost budżetów realizacyjnych (z 3 mln zł do 7–10 mln zł) przy jednoczesnym zamrożeniu stawek dotacji publicznych na poziomie sprzed lat. Kijak ujawnił również absurdy biurokracji, takie jak konieczność dostarczania 17 segregatorów papierowych dokumentów i ręcznego podpisywania każdej strony za zgodność z oryginałem, a także obecność w umowach niezgodnych z prawem klauzul grożących odebraniem dotacji.


Agnieszka Holland nazwała sytuację po imieniu, wskazując na wieloletni proces budowania „systemu klientelizmu” i uzależniania twórców od decyzji wynikających z politycznego układu. Jej zdaniem doprowadziło to do paraliżującego lęku w środowisku, utraty strefy komfortu i ucieczki w przeciętność. – Dobre kino potrzebuje odwagi, talentu, wolności i autentyczność – mówiła reżyserka. Janusz Zaorski dodał, że czas oczekiwania na realizację filmu wydłużył się kilkukrotnie, co skutecznie wyczerpuje energię twórczą artystów.


Sztuka, gatunek i krytyka: Jak odbudować system ekspercki?


Większość uczestników Forum zgodziła się, że konieczna jest natychmiastowa reforma systemu eksperckiego PISF. Piotr Czerkawski oraz Agnieszka Odorowicz przypomnieli, że instytut funkcjonował najlepiej wtedy, gdy na czele komisji stawały uznane autorytety reżyserskie i producenckie, dysponujące niekwestionowaną niezależnością. Odorowicz apelowała do reprezentantów średniego i młodszego pokolenia laureatów nagród, by nie uchylali się od odpowiedzialności i włączyli w ocenianie projektów kolegów.


Krytyce poddano także brak otwarcia na kino gatunkowe i eksperymentalne. Piotr Czerkawski zauważył niepokojący sygnał: wartościowe polskie horrory zgłoszone do festiwalu zostały zepchnięte do sekcji „Perspektywy”, zamiast trafić do Konkursu Główna. Poruszono także problem upadku niezależnej krytyki filmowej. Gdy media przestały godziwie opłacać recenzentów, ich miejsce zajęły internetowe nagonki i hejt ze strony influencerów, nad czym środowisko teraz ubolewa.


Co oznacza sukces? Recepta na kino, które przyciąga widzów


Mimo trudnych tematów, Forum przyniosło szereg koncepcji i optymistycznych wniosków na przyszłość. Zastanawiając się nad definicją sukcesu, paneliści wskazali, że jednym z kryteriów jest uczynienie z filmu wydarzenia społecznego i wykorzystania go jako soft power – zmieniającej postawy ludzi. Przykładami filmów, które po pandemii koronawirusa przełamały kryzys frekwencyjny i rezonowały społecznie, są m.in. „Dom dobry” Wojtka Smarzowskiego, „Zielona granica” Agnieszki Holland czy „Johnny” Daniela Jaroszka.


Wśród propozycji mających poprawić sytuację w polskim kinie wybrzmiały m.in.:


1. Myślenie o promocji od samego początku: Przytoczenie przez Roberta Kijaka zasady Sławka Idziaka: „Zanim wyreżyserujesz lub wyprodukujesz film, pomyśl o jego promocji”. Paweł Maślona dodał, że kino jest komunikacją, a twórca musi dać widzowi jasny powód (lub mocne, atrakcyjne IP - intellectual property), by ten wyszedł z domu i wygrał rywalizację z mediami społecznościowymi.


2. Kreatywność w docieraniu do odbiorcy: Paweł Maślona podał przykład niestandardowej promocji serialu „Lalka” (wydarzenie „Raut u Łęckiej”), pokazującej nowatorskie podejście do marketingu filmowego.


3. Edukacja młodego pokolenia: Wskazano na potrzebę stałego budowania nawyku chodzenia do kina wśród dzieci i młodzieży oraz wprowadzania polskich wartościowych produkcji do programów edukacyjnych. Tak dzieje się w przypadku prowadzonego przez SFP programu Polskie Kino Młodego Widza.


4. Partnerstwo i odwaga: Filip Bajon wezwał producentów do wysiłku intelektualnego i wychodzenia z inicjatywą do reżyserów, z kolei Michał Krenz (pion reżyserski „Domu dobrego”) przypomniał, że kluczem pozostaje skupienie się na prostym, szczerym języku filmowym skierowanym bezpośrednio do człowieka.


Podsumowując spotkanie, Grzegorz Łoszewski wyraził nadzieję na ustabilizowanie finansowania branży i powrót do regularnej rozmowy o rzemiośle filmowym, dziękując środowisku za odwagę w nazywaniu problemów po imieniu.

gw
SFP
  26 wrzesień 2026 01:05
Ostatnia aktualizacja:  28 wrzesień 2026 11:06
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2026
Scroll