Tegoroczna edycja wręczenia Nagród SFP miała wyjątkową oprawę. Obyła się bowiem podczas Gali 60-lecia Stowarzyszenia Filmowców Polskich – 2 września 2026 roku. W pierwszym Zjeździe, który odbył się w dniach 29 i 30 maja 1966 roku, uczestniczyło 170 delegatów reprezentujących około 700-osobowe środowisko filmowe. Już podczas tego zjazdu wyznaczono podstawowy kształt nowej organizacji. Powstały sekcje filmu fabularnego, dokumentalnego, animowanego i oświatowego, a rok później dołączyła do nich sekcja piśmiennictwa filmowego. Na czele Stowarzyszenia stanął Jerzy Kawalerowicz w roli przewodniczącego. Funkcje wiceprzewodniczących objęli: Wanda Jakubowska, Jerzy Bossak i Stanisław Różewicz, sekretarzem został Czesław Petelski, skarbnikiem Jerzy Rutowicz, a w skład Prezydium Zarządu Głównego weszli: Jerzy Hoffman (pozdrawiamy!), Tadeusz Konwicki, Jerzy Kotowski i Jerzy Wójcik. Tak zaczęła się historia organizacji, która z czasem miała stać się jednym z najważniejszych głosów polskiego środowiska filmowego.

- Za nami sześćdziesiąt lat wspólnej drogi, podczas których nauczyliśmy się być prawdziwą wspólnotą i mówić jednym, silnym głosem. Jak pisał Herbert, kultura nie jest wyłącznie dziedzictwem, lecz przede wszystkim zadaniem i nieustanną próbą komunikowania się ze światem. Bez naszego codziennego wysiłku i twórczych marzeń nie ma nowoczesnego społeczeństwa ani nowoczesnej Polski. To właśnie polski film najpełniej buduje silną markę naszego kraju za granicą, co potwierdza powszechna na świecie rozpoznawalność nazwisk takich mistrzów jak Wajda, Kieślowski czy Polański. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za ten wielki, międzynarodowy sukces polskiej kultury i mamy dziś pełne prawo do dumy. Młodzi twórcy powinni czerpać z tego dorobku i z taką samą odwagą jak ich wielcy poprzednicy iść naprzód ku przyszłości. Trzymajmy się razem i wspólnie brońmy wolności artystycznej, a wtedy zachowamy siłę, by nieustannie spełniać marzenie o robieniu wspaniałego kina – mówił Grzegorz Łoszewski, Prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

- Sześćdziesiąt lat to piękny wiek, a film i kino są nam bardzo potrzebne, aby trudny czas oswoić, pozwolić go zrozumieć i pozwolić popatrzeć w przyszłość. Nie marnujecie tego czasu – pracujecie i tworzycie, a kino to wyjątkowa, bo zespołowa dyscyplina. Żaden inny obszar kultury nie potrzebuje tylu osób, które wspólnie przyczyniają się do powstania jednego wspaniałego dzieła. Choć prezes mówił o trudnych czasach i sztucznej inteligencji, to pamiętajmy, że maszyny nie potrafią marzyć i to jest nasza wielka przewaga. Dopóki mamy marzenia, jesteśmy bezpieczni, a z tych pragnień ciągle będą powstawały filmy przyciągające widzów przed ekrany. Aby jednak marzyć, trzeba działać wspólnie, zespołowo i stale rozmawiać o tym, co dla kina jest najważniejsze. Życzę Stowarzyszeniu kolejnych dobrych lat owocnego działania i nieustannego rozwoju – mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska, Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

- Sześćdziesiąt lat to piękny jubileusz, ale to nie jest tylko święto samego Stowarzyszenia – to 60 lat polskiego kina i ludzi, którzy są filarem naszej kinematografii. Sześć dekad działalności SFP to okres niezwykle ważny dla naszej kultury, ponieważ Stowarzyszenie jest wyraźnym, dobitnym głosem całego środowiska filmowego. Stowarzyszenie nie tylko wspiera twórców, ale też buduje doskonałe relacje między filmowcami a rządzącymi, co jest dziś dla nas bardzo ważne. Kultura potrafi i powinna być ponad politycznymi podziałami, czego dowodem jest dzisiejsze, jednomyślne przyjęcie przez sejmową komisję nowelizacji ustawy o finansowym wspieraniu produkcji audiowizualnej. W nawiązaniu do słów prezesa o budowaniu odporności społecznej, przygotowaliśmy również duże i niezwykle ważne zmiany w systemie edukacji. Już wkrótce w szkołach pojawi się edukacja medialna, za rok wiedza o mediach, a za dwa lata zupełnie nowy przedmiot – wiedza o filmie. Bardzo dziękuję za te sześćdziesiąt wspólnych lat i życzę Stowarzyszeniu kolejnych wielu lat wspaniałych sukcesów – mówił Maciej Wróbel, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

- Jubileusz 60-lecia Stowarzyszenia Filmowców Polskich to wyjątkowa okazja, by z szacunkiem spojrzeć na przeszłość organizacji, która od sześciu dekad stanowi jeden z najważniejszych głosów środowiska. Dzieje Stowarzyszenia są zarazem częścią historii polskiej kultury i świadectwem zaangażowania ludzi, którzy przez lata je tworzyli. Jedność tego grona pozwalała, mimo kolejnych przełomów społecznych i politycznych, konsekwentnie zabiegać o wolność twórczą, prawa artystów oraz właściwą rangę kinematografii w życiu publicznym. Ta prężna organizacja z czasem zyskała ugruntowaną pozycję i autorytet, aktywnie współtworząc rozwiązania prawne mające istotne znaczenie dla kondycji naszej kultury. Dziś, w obliczu postępu technologicznego i nowych wyzwań dla całego zawodu filmowca, szczególnej mocy nabierają słowa Andrzeja Wajdy: „Pamiętajcie, żeby być razem”. Wybrzmiewa w nich bowiem istota dziedzictwa tej organizacji – wiara w siłę wspólnoty, solidarność jej członków oraz odpowiedzialność za przyszłość polskiej kinematografii. Życzę, aby Stowarzyszenie nadal skutecznie reprezentowało środowisko, a polskie kino – dzięki talentowi, odwadze oraz wrażliwości twórców – niezmiennie poruszało widzów, inspirowało i zajmowało należne miejsce w naszej kulturze - napisał w liście skierowanym do Członkiń i Członków SFP Włodzimierz Czarzasty, Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.
W 2026 roku Nagrody Stowarzyszenia Filmowców Polskich za wybitne osiągnięcia artystyczne i wkład w rozwój polskiej kinematografii otrzymali:

Anna Biedrzycka-Sheppard
Kostiumografka, członkini Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Artystka o międzynarodowej renomie, trzykrotnie nominowana do Oscara. Jej dorobek twórczy to ponad 60 filmów polskich, europejskich i amerykańskich, w tym głośne dzieła Romana Polańskiego, Stevena Spielberga, Quentina Tarantino, Krzysztofa Zanussiego.

Cezary Harasimowicz
Scenarzysta, aktor, pisarz, członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Swoimi scenariuszami współtworzył głośne polskie filmy z minionego 40-lecia, co przyniosło mu m.in. prestiżową Nagrodę Hartley-Merrill, nominacje do Europejskiej Nagrody Filmowej i do Orła. Przed kamerą zagrał interesujące role charakterystyczne. Jest też autorem wielu poczytnych książek.

Stefan Janik
Twórca filmów animowanych, członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Reżyser, scenarzysta, animator, scenograf. Jeden z nestorów kina animowanego w Polsce oraz pionierów autorskiego filmu animowanego dla dorosłych. Wraz z grupą realizatorów ze swojego pokolenia położył podwaliny pod Studio Miniatur Filmowych w Warszawie.

Grzegorz Kędzierski
Autor zdjęć filmowych, członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Operator wszechstronny, odnajdujący się w bliskim mu kinie kreacyjnym, czego dowiodły dzieła Wojciecha Jerzego Hasa, ale i gatunkowym, o czym świadczy „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. Współtwórca rekonstrukcji polskiej klasyki filmowej. Działacz SFP.

Waldemar Pokromski
Charakteryzator, członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Twórca charakteryzacji, fryzur i specjalnych efektów charakteryzatorskich. Nominowany do Nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej i Telewizyjnej (BAFTA) za charakteryzację w „Liście Schindlera” Stevena Spielberga. Laureat wielu prestiżowych nagród.

Tadeusz Sobolewski
Krytyk filmowy, członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Publicysta widzący sztukę filmową w perspektywie humanistycznej. Miłośnik kina autorskiego, wnikliwy obserwator polskiego kina. Autor recenzji, esejów, wywiadów, relacji z festiwali filmowych, książek o filmie. Bohater programu telewizyjnego „Kocham kino”.

Joanna Wojtulewicz
Montażystka, członkini Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Związana ponad 30 lat z Wytwórnią Filmów Dokumentalnych (obecnie: Dokumentalnych i Fabularnych) w Warszawie, zmontowała około 150 dokumentów, wśród nich dzieła m.in. Michała Bukojemskiego, Bohdana Kosińskiego, Tomasza Zygadły.
***
Nagrody Stowarzyszenia Filmowców Polskich przyznawane są od 2007 roku. Ich powstaniu towarzyszyła obowiązująca do dziś idea, by statuetki trafiały w ręce nie tylko tych przedstawicieli filmowych zawodów, którzy stoją na pierwszej linii – reżyserów, scenarzystów, operatorów – ale także tych, którzy pozostając nieco w cieniu, mają ogromny wpływ na ostateczny kształt dzieła filmowego - dźwiękowców, montażystów, scenografów czy charakteryzatorów. Nagrody Stowarzyszenia Filmowców Polskich przyznawane są za całokształt dokonań artystycznych. Ludzie, którzy ją otrzymali, kształtowali oblicze polskiego filmu. Pośród ponad 130 dotychczasowych laureatów Nagród Stowarzyszenia Filmowców Polskich znajdują się: Agnieszka Bojanowska, Witold Giersz, Zygmunt Adamski, Stanisław Jędryka, Tadeusz Chmielewski, Halina Paszkowska, Tadeusz Konwicki, Jerzy Kucia, Lidia Zonn, Jerzy Płażewski, Wiesław Zdort, Andrzej Wajda, Barbara Pec-Ślesicka, Wojciech Marczewski, Józef Hen, Marcel Łoziński, Franciszek Pieczka, Henryk Bielski, Jerzy Skolimowski, Irmina Romanis, Marek Drążewski, Agnieszka Holland i Ewa Braun.
Autorką statuetek Nagród Stowarzyszenia Filmowców Polskich jest Dorota Dziekiewicz-Pilich.
Stowarzyszenie Filmowców Polskich jest największą polską organizacją zrzeszającą ludzi filmu, twórców i pracowników sektora audiowizualnego. Zrzesza ponad 2500 członkiń i członków. Jest jednym z najprężniej działających europejskich stowarzyszeń twórczych. Skutecznie broni niezależności twórczej oraz inicjuje i przeprowadza zmiany w prawodawstwie. Do SFP należą: reżyserzy, operatorzy, animatorzy, montażyści, scenarzyści, charakteryzatorzy, kostiumografowie, scenografowie, dekoratorzy wnętrz, kompozytorzy muzyki filmowej, reżyserzy oraz operatorzy i montażyści dźwięku, specjaliści od efektów specjalnych, kaskaderzy, aktorzy, kierownicy produkcji, producenci, pracownicy twórczy i techniczno-twórczy branży filmowej, krytycy, historycy i publicyści filmowi. Dzięki tak szerokiej reprezentacji Stowarzyszenie Filmowców Polskich od 1966 roku skutecznie dba o interesy twórców i środowiska filmowego. Począwszy od ochrony filmowców i zawodów filmowych (skuteczny lobbing za korzystnymi dla środowiska filmowego rozwiązaniami legislacyjnymi, Domy Pracy Twórczej, Program Scenariuszowy, SFPitch, Muzyka w Filmie), poprzez wsparcie młodych utalentowanych twórców i produkcję debiutów filmowych (Studio Munka SFP, Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych Młodzi i Film), zbiorowy zarząd prawami autorskimi (SFP-ZAPA), aż po promocję i upowszechnianie kultury filmowej w Polsce i zagranicą (Polskie Kino Młodego Widza, Kino Kultura, Magazyn Filmowy). W roku 2026 roku Stowarzyszenie Filmowców Polskich świętuje swoje 60-lecie.
***
Anna Biedrzycka-Sheppard
Kostiumografka
Artystka o międzynarodowej renomie, trzykrotnie nominowana do Oscara. Jej dorobek twórczy to ponad 60 filmów polskich, europejskich i amerykańskich, w tym głośne dzieła Romana Polańskiego, Stevena Spielberga, Quentina Tarantino, Krzysztofa Zanussiego.
Annę Biedrzycką-Sheppard nominowano do Oscara za kostiumy w „Liście Schindlera” (1993) Stevena Spielberga, „Pianiście” (2002) Romana Polańskiego i „Czarownicy” (2014) Roberta Stromberga. „Liście Schindlera” zawdzięcza też nominację do Nagrody Brytyjskiej Akademii Filmu i Telewizji (BAFTA), „Pianiście” – Orła i nominację do Cezara, zaś „Bękartom wojny” (2009) Quentina Tarantino – Nagrodę Krytyków Filmowych z Las Vegas. „Byłam zaszczycona pracą z tymi reżyserami, ale dla mnie najważniejszym pozostanie Krzysztof Zanussi, mój mentor na starcie kariery” – mówi Anna Biedrzycka-Sheppard. W latach szkolnych połknęła bakcyla kina i mody. Po ukończeniu Policealnej Państwowej Szkoły Architektury im. Stanisława Noakowskiego zgłosiła się do WFD (dziś: WFDiF), gdzie po roku pracy w Wydziale Budowy Dekoracji została asystentką słynnej kostiumografki Hanny Morawieckiej. Asystowała jej m.in. przy serialu Janusza Morgensterna „Kolumbowie” (1970, TV). „Ten serial rozbudził moje zainteresowanie latami 40. XX wieku. Uważana jestem za specjalistkę od kostiumów z tamtej epoki, ale z radością projektowałam XIX-wieczne stroje do „Placu Waszyngtona” (1997) Agnieszki Holland” – mówi artystka. Choć na planie „Życia rodzinnego” (1970) Zanussiego była jeszcze asystentką, swoją inwencją twórczą sprawiła, że jego filmem „Za ścianą” (1971, TV) zadebiutowała już jako samodzielna kostiumografka. Zanim w grudniu 1976 roku wyruszyła do Londynu, z zamiarem rozwijania umiejętności, zaprojektowała kostiumy do m.in. filmu Morgensterna „Trzeba zabić tę miłość” (1972) oraz kolejnych dzieł Zanussiego, w tym „Iluminacji” (1973) i „Barw ochronnych” (1976). Pobyt w Londynie nie spełnił nadziei Biedrzyckiej-Sheppard, więc – za radą Zanussiego – przyjeżdżała do Polski, by tu oraz w różnych krajach Europy towarzyszyć mu w realizacji jeszcze siedmiu filmów. Rozgłos, który zdobyła, sprawił, że trafiła do ekipy filmu Agnieszki Holland „Zabić księdza” (1988). „Dopilnowałam, by kręcony w Paryżu film, którego akcja działa się w Polsce, był wiarygodny od strony kostiumograficznej. I to przetarło mi drogę do realizowanej w naszym kraju i ukazującej wycinek jego historii „Listy Schindlera”, bo Spielberg szukał współpracowników znających tutejsze realia” – mówi Biedrzycka-Sheppard. Wiele lat później ustrzegła Quentina Tarantino przed błędami w ukazaniu w „Bękartach wojny” okupowanej przez hitlerowców Europy. Artystka pracowała też z wieloma innymi sławnymi reżyserami: Robem Cohenem („Ostatni smok”, 1996), Volkerem Schlöndorffem („Król Olch”, 1996), Michaelem Mannem („Informator”, 1999), Peterem Webberem („Hannibal. Po drugiej stronie maski”, 2007) czy Jonem Wattsem („Spider-Man: Daleko od domu”, 2019). W związku z tym przekraczała progi największych studiów filmowych, takich jak Columbia Pictures, Metro-Goldwyn-Mayer, Paramount, Universal, Studio Canal International, Walt Disney Pictures i innych. „Ameryka nauczyła mnie patynowania kostiumów. Wolę nazywać je ubraniami. W ubraniu wyglądającym na trochę znoszone aktor zachowuje się naturalniej niż w stroju jak spod igły. Ale miłości do kina i podstaw mego zawodu nauczyłam się w Polsce” – mówi Anna Biedrzycka-Sheppard, członkini Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, Amerykańskiej Gildii Kostiumografów, Brytyjskiej Akademii Filmu i Telewizji oraz Polskiej Akademii Filmowej.
Cezary Harasimowicz
Scenarzysta, aktor, pisarz
Swoimi scenariuszami współtworzył głośne polskie filmy z minionego 40-lecia, co przyniosło mu m.in. prestiżową Nagrodę Hartley-Merrill, nominacje do Europejskiej Nagrody Filmowej i do Orła. Przed kamerą zagrał interesujące role charakterystyczne. Jest też autorem wielu poczytnych książek.
Cezary Harasimowicz urodził się w 1955 roku w Łodzi. Wychował się na warszawskim Muranowie. Od dzieciństwa kocha kino. „To najpiękniejsza ze sztuk: łączy literaturę z plastyką i muzyką” – wyznaje. Kształcił się w LO p.w. św. Augustyna, w LO im. Narcyzy Żmichowskiej i Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia przy ul. Miodowej w Warszawie, londyńskim Cortauld Institute of Art (historia sztuki) oraz na KUL-u (polonistyka). „Moja zawodowa droga do kina zaczęła się od aktorstwa” – mówi Cezary Harasimowicz. W 1980 ukończył Studium Aktorskie przy Teatrze Polskim we Wrocławiu. Na ekranie zagrał drugoplanową, ale zauważoną rolę w „Wielkim biegu” (1981, TV, prem. 1987) Jerzego Domaradzkiego, a potem główną rolę męską w „Sezonie na bażanty” (1985) Wiesława Saniewskiego. Reżyser zachęcił go do pójścia na Wyższe Zaoczne Studium Scenariuszowe PWSFTviT w Łodzi. „Moim mistrzem był tam Bolesław Michałek” – przyznaje Harasimowicz. Zaliczenie I roku uzyskał na podstawie scenariusza przyszłego filmu Janusza Kijowskiego „Stan strachu” (1989). Na obronę dyplomu przygotował dwa scenariusze: „300 mil do nieba” (film Macieja Dejczera, 1989) i „Seszele” (film Bogusława Lindy, 1990). „Stan strachu”, „300 mil do nieba” i „Weryfikację” (1986) Mirosława Gronowskiego, do której Harasimowicz napisał dialogi, łączy temat stanu wojennego. Za scenariusz „300 mil do nieba” Harasimowicz otrzymał (wraz ze współscenarzystą Maciejem Dejczerem) nominację do Europejskiej Nagrody Filmowej (wtedy Felixa). „Ten film – zauważa – się nie zestarzał, bo opowiada ponadczasową historię o poszukiwaniu wolności”. Do swych największych sukcesów zalicza Nagrodę Hartley-Merrill (USA) za scenariusz „Bandyty” w reżyserii Dejczera (1997). „W nagrodę za pokonanie kilkunastu tysięcy tekstów z całego świata – wspomina – uczestniczyłem w warsztatach w posiadłości Roberta Redforda, na których doradzali scenarzyści – zdobywcy Oscarów”. Scenariusz „Bandyty” nagrodzono także na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Scenariuszowi filmu Jana Jakuba-Kolskiego „Daleko od okna” (2000), opartego na opowiadaniu Hanny Krall „Ta z Hamburga”, Harasimowicz zawdzięcza nominację do Orła – Polskiej Nagrody Filmowej. „Poruszony w filmie problem relacji polsko-żydowskich jest istotny w mojej twórczości. Zaistniał np. w powieści »Bieta«, o Elżbiecie Ficowskiej, żonie Jerzego Ficowskiego, czy w ukończonej niedawno sadze gangsterskiej »Księga grzechów«” – mówi Harasimowicz. Z filmów opartych na jego scenariuszach warte uwagi są z pewnością „Wróżby kumaka” (2005) Roberta Glińskiego, adaptacja powieści Güntera Grassa, oraz „Kochankowie z Marony” (2005) Izabelli Cywińskiej, która sięgnęła po opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza. Za dramat „10 pięter” (zrealizowany dla telewizji przez Witolda Adamka w 2000) Harasimowicz dostał I nagrodę w konkursie Teatru Telewizji (1999). Przywiązuje również dużą wagę do swoich książek dla dzieci (wielki sukces „Mirabelki” wydanej w 2018). Szczególnie w scenariuszach najważniejsze są dla niego emocje. „Film ma poruszyć widza! Scenariopisarstwo jest trudnym zawodem, ale pięknym, gdyż pozwala tworzyć własne światy” – uważa Cezary Harasimowicz, członek Europejskiej Akademii Filmowej, laureat Nagrody Gildii Scenarzystów Polskich za całokształt twórczości (2026).
Stefan Janik
Twórca filmów animowanych
Reżyser, scenarzysta, animator, scenograf. Jeden z nestorów kina animowanego w Polsce oraz pionierów autorskiego filmu animowanego dla dorosłych. Wraz z grupą realizatorów ze swojego pokolenia położył podwaliny pod Studio Miniatur Filmowych w Warszawie.
Stefan Janik mówi żartobliwie, że prawie urodził się z ołówkiem w ręku. Już w dzieciństwie, faktycznie, często trzymał ołówek i – jak wspomina – „rysował, co popadło”. Podziwiał też pierwsze barwne filmy rysunkowe, w tym „Królewnę Śnieżkę” Walta Disneya. Na świat przyszedł 17 lipca 1932 roku w podparyskiej miejscowości Argenteuil, gdyż do Francji wyemigrowali po pierwszej wojnie światowej jego rodzice – matka Słowaczka i ojciec Polak. Tamże, w czasie drugiej wojny, ukończył szkołę średnią. Na kursy rysunku uczęszczał do samego Fernanda Légera. „Ojciec zachęcił mnie do powrotu do Polski. W 1951, mając 18 lat i nie znając języka polskiego, stanąłem na polskiej ziemi” – mówi Stefan Janik. Odbył zasadniczą służbę wojskową, uprawiał malarstwo, studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, ale studiów nie skończył. „Nie mając zawodu i wciąż słabo mówiąc po polsku, znalazłem się z gronem osób o zainteresowaniach podobnych do moich w gmachu przy ul. Puławskiej 61 w Warszawie, gdzie w filii Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku Białej szykowaliśmy się do profesjonalnej realizacji filmów animowanych” – mówi Janik. Nużyło go samo rysowanie postaci, więc zaczął pisać scenariusze. Na podstawie jednego z nich zrealizował swój pierwszy film: „Uwaga” (1958). Był to też jeden z pierwszych filmów powstałych po przekształceniu 1 stycznia 1958 roku filii studia bielskiego w Studio Miniatur Filmowych w Warszawie. Janik przestrzegał w „Uwadze” przed niebezpiecznym kierunkiem, w jakim podąża ludzkość, wymyślając coraz groźniejsze narzędzia walki, co skończyło się wynalazkiem bomby atomowej. „»Uwaga« to mój najważniejszy film, bo już w nim pojawiły się cechy znamienne dla większości moich filmów autorskich: treść i koncepcja plastyczna inspirowane zjawiskami społeczno-politycznymi bądź obyczajowymi oraz metaforyczne użycie koloru” – mówi Janik. „Aczkolwiek – dodaje – »Uwaga« zdobyła w 1959 w Wiedniu I nagrodę na MFF dla Dzieci i Młodzieży, to przekaz mego debiutu był adresowany również do widowni dorosłej, zgodnie z trendem znamiennym dla kina animowanego z przełomu lat 50. i 60”. Stefan Janik pracował w SMF do przejścia na emeryturę w 1991 roku. Zrealizował tam około 30 filmów, będąc przeważnie nie tylko ich reżyserem, ale także scenarzystą, animatorem i scenografem. „Uciekałem od stylu klasycznego. Stosowałem różne techniki animacji, ale unikałem realizmu. Sięgałem po symbole. Ogólnie dążyłem do tego, by filmy różniły się od siebie oprawą plastyczną. Z reguły łączyła je natomiast tematyka społeczna” – wylicza Janik kolejne zmamiona własnej twórczości. Jego film rysunkowy „W matni” (1963) mówił o daremności ludzkich wysiłków, a wycinakowy, „Madame Faut Pax” (1970) – o przemocy, przy czym, co wtedy mogło uchodzić za akt odwagi twórcy, sprawczynią była kobieta, a ofiarą mężczyzna. Oprócz pojedynczych filmów autorskich na dorobek Janika składają się również seriale animowane dla dzieci, np. cykl wyjaśniający i opisujący kolejne cyfry (które są też tytułami poszczególnych odcinków). Artysta zrealizował także film w USA („Smithsonian”, 1979, o powstaniu życia na Ziemi). Ze Studiem Zagreb w byłej Jugosławii współpracował w zakresie scenografii. Za twórczość filmową zdobył nagrody m.in. na festiwalach w Poznaniu, Buenos Aires, Espinho i Gijón. Stefan Janik, członek założyciel Stowarzyszenia Filmowców Polskich (data wstąpienia: październik 1966), został odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.
Grzegorz Kędzierski
Autor zdjęć filmowych
Operator wszechstronny, odnajdujący się w bliskim mu kinie kreacyjnym, czego dowiodły dzieła Wojciecha Jerzego Hasa, ale i gatunkowym, o czym świadczy „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. Współtwórca rekonstrukcji polskiej klasyki filmowej. Działacz SFP.
Grzegorz Kędzierski, urodzony w 1949 roku w Warszawie, już w latach szkolnych interesował się filmem. W 1970 ukończył studia na Wydziale Operatorskim PWSFTviT w Łodzi. Karierę rozpoczął od pracy z wybitnymi reżyserami i operatorami z generacji polskiej szkoły filmowej, których twórczość ukształtowała jego osobowość artystyczną. Przełomem była współpraca z Kazimierzem Kutzem i Stanisławem Lothem przy „Perle w koronie” (1971). Znajomość z Kutzem zaowocowała dynamicznymi zdjęciami Kędzierskiego w „Pułkowniku Kwiatkowskim” (1995) oraz serialu „Sława i chwała” (1997), a z Lothem – pracą operatora kamery w superprodukcji Jerzego Antczaka „Noce i dnie” (1975), nominowanej do Oscara. Kiedy Loth zachorował, Antczak na czas jego nieobecności powierzył Kędzierskiemu funkcję autora zdjęć. Film i serial (1977, TV) zawdzięczają laureatowi Nagrody SFP epickie sceny wielotysięcznego exodusu z Kalińca. Spotkanie z Wojciechem Jerzym Hasem w latach 80. otworzyło nowy rozdział w twórczości Kędzierskiego. „Współpraca z wielkim artystą pobudza do wspinania się ku szczytom własnych możliwości” – mówi operator, nawiązując do filmów, które zrealizował z Hasem: „Nieciekawej historii” (1982), „Pismaka” (1984), „Osobistego pamiętnika grzesznika przez niego samego spisanego” (1985) i „Niezwykłej podroży Baltazara Kobera” (1988). Grzegorz Kędzierski jest współautorem kinowego triumfu „Ogniem i mieczem” (1999) Jerzego Hoffmana. Tworzył też zdjęcia do filmów fabularnych, seriali i spektakli Teatru TV, współpracując z takimi reżyserami, jak Andrzej Barański, Jacek Bromski, Ryszard Bugajski, Andrzej Domalik, Waldemar Krzystek, Krzysztof Lang, Witold Leszczyński, Stanisław Różewicz, Wiktor Skrzynecki, Kazimierz Tarnas, Rafał Wieczyński, Maciej Wojtyszko. Filmował wybitne kreacje aktorskie Marcina Dorocińskiego, Jana Englerta, Gustawa Holoubka, Marka Kondrata, Michaela Londsale’a, Wojciecha Malajkata, Jana Nowickiego, Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Seweryna, Adama Woronowicza, Zbigniewa Zamachowskiego, Michała Żebrowskiego. Przed jego kamerą stawały wielkie gwiazdy kina: Ewa Dałkowska, Renata Dancewicz, Małgorzata Foremniak, Gabriela Kownacka, Izabella Scorupco, Danuta Stenka, Grażyna Szapołowska, Beata Tyszkiewicz, Ewa Wiśniewska. Grzegorz Kędzierski zdobył nagrody za zdjęcia do: „Osobistego pamiętnika grzesznika…” – na LLF w Łagowie, do filmu „Avalon” (2000) Mamoru Oshiiego – na MFF w Sitges i w Durbanie, a do „Panny z mokrą głową” (1994) Kazimierza Tarnasa i „Skutków noszenia kapelusza w maju” (1993, TV) Krystyny Krupskiej-Wysockiej – na MFF Młodego Widza „Ale Kino!” w Poznaniu. Filmy, które współtworzył, nagradzano na festiwalach w Gdyni, Łagowie, Tarnowie oraz w Londynie, Taorminie, Chicago i Toronto. Wizyjne filmy ze zdjęciami Kędzierskiego – arcydzieła Hasa, podziwiany przez Jamesa Camerona „Avalon” czy „Ewangelię według Harry’ego” (1993) Lecha Majewskiego (z Viggo Mortensenem w roli głównej) – prezentowano w paryskim Centre Pompidou, w MoMA w Nowym Jorku oraz w innych światowych muzeach sztuki nowoczesnej. Grzegorz Kędzierski – członek Polskiej Akademii Filmowej, wykładowca akademicki w kraju i za granicą – inicjował i współzakładał PSC, zasiadał w Zarządzie SFP, a obecnie jest wiceprzewodniczącym Koła Operatorów SFP i wchodzi w skład Sądu Koleżeńskiego. Otrzymał Złoty Medal „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.
Waldemar Pokromski
Charakteryzator
Twórca charakteryzacji, fryzur i specjalnych efektów charakteryzatorskich. Nominowany do Nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej i Telewizyjnej (BAFTA) za charakteryzację w „Liście Schindlera” Stevena Spielberga. Laureat wielu prestiżowych nagród.
W ponad 50-letniej karierze zawodowej, która trwa nadal, Waldemar Pokromski pracował przy ponad 100 filmach. Cztery z nich zdobyły Oscary: „Lista Schindlera” Stevena Spielberga (1993), „Pianista” (2002) Romana Polańskiego, „Fałszerze” (2007) Stefana Ruzowitsky’ego i „Strefa interesów” (2023) Jonathana Glazera. Pięć – nominacje do Oscarów, m.in. „Katyń” (2007) Andrzeja Wajdy, „Biała wstążka” (2009) Michaela Hanekego (z którym Pokromski współpracował pięciokrotnie) oraz „Zimna wojna” (2018) Pawła Pawlikowskiego. Za charakteryzację i fryzury w „Białej wstążce” Niemiecka Akademia Filmowa przyznała Pokromskiemu po raz pierwszy nagrodę w tej kategorii. Inne trofea to m.in. Orzeł – Polska Nagroda Filmowa i nagroda na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (także dla Agnieszki Hodowanej) za charakteryzację w „Magnezji” (2020) Macieja Bochniaka oraz Skrzydła – Nagroda Festiwalu Filmów Polskich w Chicago za osiągnięcia w sztuce filmowej poza Polską. „Cieszy mnie, że jako filmowiec zatrudniany w całym świecie jestem wizytówką polskiej kinematografii” – mówi Waldemar Pokromski. Urodził się w 1946 roku w Sławie Śląskiej. Karierę rozpoczynał na przełomie lat 60. i 70. w Niemczech, w wytwórni DEFA (dziś: Studio Babelsberg) oraz telewizji WDR w Kolonii. W Polsce jego debiutem był „Tańczący jastrząb” (1977) Grzegorza Królikiewicza. Z radością przyjął zaproszenie Krzysztofa Zanussiego do „Roku spokojnego słońca” (1984). „Z kolei Andrzej Wajda, kiedy przez kolizję terminów nie mogłem dołączyć do ekipy »Pana Tadeusza« (1999), wyraził nadzieję na spotkanie ze mną przy kolejnym projekcie. Doszło do niego w »Zemście« (2002), w której połączyłem wierność epoce historycznej – zawsze dla mnie fundamentalną – z akcentami uwspółcześniającymi. Po »Katyniu« pracowałem z Wajdą m.in. przy »Wałęsie. Człowieku z nadziei« (2013), gdzie upodobniłem Roberta Więckiewicza do Lecha Wałęsy, by aktor czuł się przed kamerą odgrywaną postacią, do czego też przykładam wielką wagę” – mówi Waldemar Pokromski. Spokój aktora o swój wygląd w charakteryzacji, ścisła współpraca z reżyserem, operatorem i kostiumografem to kolejne priorytety Pokromskiego. „Ale kluczowe jest współdziałanie z ekipą charakteryzatorską. Podczas kręcenia masowych scen »Pachnidła: historii mordercy« (2006) Toma Tykwera liczyła ona 50 osób. Sam, ani w tym filmie, ani w innych, niczego bym nie dokonał” – mówi Waldemar Pokromski. Na długiej liście reżyserów, z którymi pracował, są – obok wymienionych – m.in. Fatih Akin, Jan Kidawa-Błoński, Caroline Link, Terrence Malick, Radosław Piwowarski, Raúl Ruiz, Volker Schlöndorff, Oliver Stone, Piotr Szulkin, Małgorzata Szumowska. Ostatnio dorobek Pokromskiego wzbogacił się o dwa głośne filmy – „Dobrego chłopca” (2025) Jana Komasy i „Ojczyznę” (2026) Pawła Pawlikowskiego. Waldemar Pokromski jest członkiem Polskiej Akademii Filmowej, Niemieckiej Akademii Filmowej, Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej oraz Europejskiej Akademii Filmowej, w której w 2025 roku objął stanowisko dyrektora Sekcji Charakteryzacji i Fryzur. W 2015 został odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.
Tadeusz Sobolewski
Krytyk filmowy
Publicysta widzący sztukę filmową w perspektywie humanistycznej. Miłośnik kina autorskiego, wnikliwy obserwator polskiego kina. Autor recenzji, esejów, wywiadów, relacji z festiwali filmowych, książek o filmie. Bohater programu telewizyjnego „Kocham kino”.
Tadeusz Sobolewski urodził się w 1947 roku w Warszawie. Ukończył tu VI LO im. Tadeusza Reytana oraz polonistykę na UW. „Moją pierwszą pasją była literatura, ale już w »Reytanie« dołączyło do niej kino. W filmach starałem się dostrzegać ich stronę znaczeniową, emocjonalną, artystyczną” – mówi Tadeusz Sobolewski. Tłumaczyłoby to rozległość kontekstów, w jakie w swoim pisarstwie wpisuje X Muzę. Nie brak tu odniesień np. do religii czy – w przypadku kina polskiego – uwarunkowań społeczno-politycznych. „Tadeusz w zasadzie nie spełnia kryteriów, którym podlega większość krytyków, gdyż jest w większym stopniu autorem niż komentatorem. I to autorem o wielkiej wrażliwości, erudycji, a zarazem gorących namiętnościach” – mówi reżyser Krzysztof Zanussi. Jego film „Struktura kryształu” (1969) był jednym z tych, które zachęciły Sobolewskiego do uprawiania krytyki filmowej. „U Tadeusza imponowała mi nie tylko ogromna wiedza, ale też sposób patrzenia na kino, wychodzący od potrzeby zrozumienia drugiego człowieka” – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Grażyna Torbicka. Przez wiele lat gościła Sobolewskiego w cyklicznym programie TVP2 „Kocham kino”. Już w liceum Tadeusz Sobolewski czytał teksty dwóch wybitnych krytyków, swoich mentorów, Bolesława Michałka i Konrada Eberhardta. Z czasem do grona jego mistrzów dołączył Jerzy Płażewski, weteran wśród sprawozdawców z festiwalu w Cannes, który stał się dla młodszego kolegi przewodnikiem po tym największym święcie kina na świecie. Duży wpływ na Sobolewskiego miał Miron Białoszewski. W latach 70. Sobolewski należał do grona przyjaciół poety towarzyszących mu w amatorskim „filmikowaniu” na taśmie 8mm. Po latach napisał książkę „Człowiek Miron” (2012), a wcześniej pojawił się w aktorskim wcieleniu Arkadiusza Detmera w filmie Andrzeja Barańskiego „Parę osób, mały czas” (2005) – o przyjaźni Białoszewskiego z ociemniałą poetką Jadwigą Stańczakową (prywatnie teściową Sobolewskiego). Przygodę z własnym pisaniem o kinie Tadeusz Sobolewski rozpoczął w redakcji „Filmu”, gdzie pracował w latach 1974-1981. Już w 1981 przeniósł się do „Kina”, którego w okresie 1990-1994 był redaktorem naczelnym i w którym do niedawna zamieszczał felietony pt. „Swoimi słowami”. Pracował również w „Tygodniku Powszechnym”, współpracował z innymi czasopismami. Od roku 1989 był dziennikarzem „Gazety Wyborczej”. Towarzyszył sukcesom kina moralnego niepokoju, narodzinom nowych talentów (Feliksa Falka, Agnieszki Holland, Marcela Łozińskiego), burzy wokół „Człowieka z marmuru” (1976) Andrzeja Wajdy. „Uważałem Wajdę za przewodnika polskiego społeczeństwa” – mówi Sobolewski. Poświęcał dużo uwagi Krzysztofowi Kieślowskiemu. „Dla twórcy »Amatora« kino oznaczało to samo co dla Felliniego, Bergmana, Buñuela […]: było zwierciadłem pomagającym rozpoznać siebie i życie” – pisał w książce „Za duży blask. O kinie współczesnym” (2004). Inne książki Sobolewskiego to m.in. „Stare grzechy. Dziennik dziennikarza 1982-1983” (II obieg, 1988), „Dziecko Peerelu. Esej, dziennik” (2000), „Dziennik. Jeszcze jedno zdanie” (2000) i ostatnia: „Cannes. Religia kina” (2025). Pozycje te przyniosły autorowi m.in. dwie Nagrody im. Bolesława Michałka oraz dwie nominacje do Nagrody Literackiej Nike. Tadeusz Sobolewski, dwukrotny laureat Nagrody PISF-u, odznaczony Srebrnym i Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”, ma wsparcie w żonie Annie oraz córkach Justynie i Cecylii.
Joanna Wojtulewicz
Montażystka
Związana ponad 30 lat z Wytwórnią Filmów Dokumentalnych (obecnie: Dokumentalnych i Fabularnych) w Warszawie, zmontowała około 150 dokumentów, wśród nich dzieła m.in. Michała Bukojemskiego, Bohdana Kosińskiego, Tomasza Zygadły.
O tym, że urodzona w Warszawie Joanna Wojtulewicz, z domu Dorożyńska, została montażystką, zdecydował los. Po maturze nie dostała się na psychologię na UW. Dzięki ojcu, Jerzemu Dorożyńskiemu, kierownikowi produkcji w WFD, dołączyła do ekipy filmu Andrzeja Brzozowskiego „Salome” (1968). „Pierwszy raz zetknęłam się w praktyce z profesjonalną produkcją filmową. To było lepsze doświadczenie od wiedzy teoretycznej, nabytej z podręczników i wykładów” – mówi Joanna Wojtulewicz. W 1969 roku zatrudniła się w WFD na etacie i rozpoczęła pracę w Wydziale Montażu. „Pracowałam jako asystentka montażysty przy filmach dokumentalnych, fabularnych i Polskiej Kronice Filmowej. Poznałam styl pracy wielu montażystów, a najwięcej nauczyłam się od Lidii Zonn. Dzięki niej zaczęłam zwracać uwagę na estetykę, logikę i porządek w narracji filmowej. Za jej zgodą stawiałam pierwsze kroki, montując samodzielnie film Bohdana Kosińskiego »Jeden przeciwko dziesięciu« (1976)” – mówi Joanna Wojtulewicz. Wiele zawdzięcza też Łucji Ośko. „W czasie naszej współpracy – wspomina – cierpliwie znosiła moją nieobecność, kiedy w montażowni obok montowałam filmy Pawła Kędzierskiego, Andrzeja Zajączkowskiego czy Tomka Zygadły”. Z końcem marca 1979 Joanna Wojtulewicz rozpoczęła w WFD działalność artystyczną jako montażystka. Zdarzało jej się montować filmy fabularne, seriale czy spektakle Teatru Telewizji, jednak najbardziej lubiła montaż filmów dokumentalnych. „Jest ciekawszy, bo kryje wiele tajemnic. Odsłaniają się one w trakcie łączenia poszczególnych wątków, wskutek czego powstaje wyrazisty przekaz, który w ilości nakręconego materiału wydaje się niewidocznym, rozrzuconym. Trzeba go wyszukać, zrozumieć i odpowiednio ułożyć. To fascynujące zajęcie, chociaż często niedostrzegane przez zwykłego widza, gdyż dobry film jest po prostu dobrze zmontowany” – przekonuje Wojtulewicz. Prawie 30 lat pracowała z trzema pokoleniami reżyserów, m.in. z Pawłem Kędzierskim, Andrzejem Zajączkowskim, Krzysztofem Tchórzewskim, Michałem Bukojemskim, Krzysztofem Langiem, Krzysztofem Magowskim, Natalią Koryncką-Gruz, Małgorzatą Imielską, Mirosławem Borkiem, Zuzanną Solakiewicz, Grzegorzem Brzozowskim. Wszystkie filmy, które montowała, są dla niej ważne. Wymienia zatem te, które najbardziej lubi: „Jednym z nich jest film Tadeusza Króla o przeszczepach serca – »Życie to rewelacja« (2009). Lubię też ciepłe klimaty filmu Dżamili Ankiewicz o legendarnych kawiarniach literackich w PRL – »Tam, gdzie się ludzie nie umawiali« (2007). Bliski jest mi także film Grzegorza Brzozowskiego o couchsurfingu pt. »Obcy na mojej kanapie« (2017)”. Z kolei najbardziej emocjonujące przeżycie montażystki wiąże się z dokumentem Andrzeja Chodakowskiego i Andrzeja Zajączkowskiego „Robotnicy ’80” (1980), zapisem pamiętnego strajku w Stoczni Gdańskiej. „Wszyscy chcieliśmy, aby film zaistniał na pierwszym publicznym pokazie, na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku. Wyświetlana była tam kopia robocza, więc przesiedziałam całą projekcję w kabinie projekcyjnej ze sklejarką na kolanach, na wypadek gdyby nie wytrzymała sklejka i zerwała się taśma. Trzeba było też przy zmianie kolejnej rolki uruchomić w tym samym momencie projektor oraz magnetofon Nagra, aby zachować synchron obrazu i dźwięku. Jakimś cudem to wszystko się udało” – mówi Joanna Wojtulewicz.
